Skip to content

VADE-MECUM

Vade-mecum Poems I - XXVII

ZA WSTĘP

OGÓLNIKI

1.
Gdy, z wiosną życia duch Artysta
Poi się jej tchem jak motyle,
Wolno mu mówić tylko tyle:
„Ziemia — jest krągła — jest kulista!”

2.
Lecz gdy późniejszych chłodów dreszcze
Drzewem wzruszą, i kwiatki zlecą,
Wtedy dodawać trzeba jeszcze:
„U biegunów — spłaszczona — nieco...”

3.
Ponad wszystkie wasze uroki,
Ty! Poezjo, i ty, Wymowo,
Jeden — wiecznie będzie wysoki:
* * * * * *
Odpowiednie dać rzeczy — słowo! ---

I. VADE-MECUM

Klaskaniem mając obrzękłe prawice,
Znudzony pieśnią, lud wołał o czyny;
Wzdychały jeszcze dorodne wawrzyny,
Konary swemi wietrząc błyskawice.
Było w Ojczyźnie laurowo i ciemno
I już ni miejsca dawano, ni godzin
Dla nieczekanych powić i narodzin,
Gdy Boży-palec zaświtał nade mną:
Nie zdając liczby z rzeczy, które czyni,
Żyć mi rozkazał w żywota pustyni!

Dlatego od was... - o! laury - nie wziąłem
Listka jednego, ni ząbeczka w liściu,
Prócz może cieniu chłodnego nad czołem
(Co nie należy wam, lecz - słońca przyjściu...).
Nie wziąłem od was nic, o! wielkoludy,
Prócz dróg zarosłych w piołun, mech i szalej,
Prócz ziemi, klątwą spalonej, i nudy...
Samotny wszedłem i sam błądzę dalej.

Po-obracanych w przeszłość nie pojętą,
A uwielbioną - spotkałem niemało!
W ostrogi rdzawe utrafiałem piętę
W ścieżkach, gdzie zbitych kul sporo padało.
Nieraz Obyczaj stary zawadziłem,
Z wyszczerzonymi na jutrznię zębami,
Odziewający się na głowę pyłem,
By noc przedłużył, nie zerwał ze snami.

Niewiast, zaklętych w umarłe formuły,
Spotkałem tysiąc — i było mi smętno,
Że wdzięków tyle widziałem - nieczuły!-
Źrenicą na nie patrząc bez-namiętną.
Tej, tamtej rękę tknąwszy marmurowę,
Wzruszyłem fałdy ubrania kamienne,
A motyl nocny wzleciał jej nad głowę,
Zadrżał i upadł... I odeszły, senne...

I nic - nie wziąłem od nich w serca wnętrze,
Stawszy się ku nim, jak one, bezwładny,
Tak samo grzeczny i zarówno żadny,
Że aż mi coraz szczęście niepojętsze!
- Czemu? dlaczego? w przesytu-Niedzielę
Przyszedłem witać i żegnać tak wiele?...
Nic nie uniósłszy na sercu, prócz szaty -
Pytać was - nie chcę i nie raczę: katy!...

Piszę - ot! czasem... Piszę na Babilon
Do Jeruzalem! — i dochodzą listy,
To zaś mi mniejsza, czy bywam omylon
Albo nie?... Piszę - pamiętnik artysty,
Ogryzmolony i w siebie pochylon -
Obłędny!... ależ - wielce rzeczywisty!

Syn - minie pismo, lecz ty spomnisz, wnuku,
Co znika dzisiaj (iż czytane pędem)
Za panowania Panteizmu-druku,
Pod ołowianej litery urzędem —
I jak zdarzało się na rzymskim bruku,
Mając pod stopy katakomb korytarz,
Nad czołem słońce i jaw, ufny w błędzie,
Tak znów odczyta on, co ty dziś czytasz,
Ale on spomni mnie... bo mnie nie będzie!


II. PRZESZŁOŚĆ

1.
Nie Bóg stworzył przeszłość, i śmierć, i cierpienia,
Lecz ów, co prawa rwie;
Więc - nieznośne mu dnie;
Więc, czując złe, chciał odepchnąć spomnienia!

2.
Acz nie byłże jak dziecko, co wozem leci,
Powiadając: „O! dąb
Ucieka!... w lasu głąb...”
- Gdy dąb stoi, wóz z sobą unosi dzieci.

3.
Przeszłość - jest to dziś, tylko cokolwiek daléj:
Za kołami to wieś,
Nie jakieś tam coś, gdzieś,
Gdzie nigdy ludzie nie bywali!...


III. SOCJALIZM

1.
Ludzie, choć kształtem ras napiętnowani,
Z wykrzywianymi różną mową wargi,
Głoszą: że oto źli już i wybrani,
Że już hosanna tylko, albo skargi...
- Że Pyton-stary zrzucon do otchłani:
Grosz? - że symbolem już; harmonią?... - targi!

2.
Och! nie skończona jeszcze Dziejów praca -
Jak bryły w górę ciągnięcie ramieniem;
Umknij - a już ci znów na piersi wraca,
Przysiądź - a głowę zetrze ci brzemieniem...
- O! nie skończona jeszcze Dziejów praca,
Nie-prze-palony jeszcze glob, Sumieniem!


IV. POSĄG I OBUWIE

1.
Ateński szewc mówił do Rzeźbiarza,
Rozprawiającego jakby Plato:
„Myślenie nic przez się nie utwarza,
Zabija czas!...” Rzeźbiarz jemu na to:

2.
„O wieczności ja dlatego mówię,
Że pod dłutem zwieczniają się chwile;
Posąg zwykle trwa lat dwakroć tyle,
Ile godzin trwa twoje obuwie!...”


V. HARMONIA

1.
I nerwów gra, i współ-zachwycenie,
I tożsamość humoru -
Łączą ludzi bez sporu:
Lecz bez walki nie łączy sumienie!

2.
Trudne z łatwym w przeciwne dwie strony
Rozerwą wprzód człowieka,
Nim harmonii doczeka —
Odepchną wprzód, gdzie zmarłych miliony.

3.
W gwiazd harmonię poglądać weseléj
Przez wiele lat samotnych,
Niż w źrenicach błyskotnych
Wyczytać raz - co? serca rozdzieli!...


VI. W WERONIE

1.
Nad Kapuletich i Montekich domem
Spłukane deszczem, poruszone gromem,
Łagodne oko błękitu -

2.
Patrzy na gruzy nieprzyjaznych grodów,
Na rozwalone bramy do ogrodów,
I gwiazdę zrzuca ze szczytu -

3.
Cyprysy mówią, że to dla Julietty
Że dla Romea, ta łza znad planety
Spada i groby przecieka;

4.
A ludzie mówią, i mówią uczenie,
Że to nie łzy są, ale że kamienie,
I - że nikt na nie nie czeka!


VII. ADDIO!

1.
„Jeśli ty mnie szukasz? — Prawda woła —
To z namiętnościami czasowemi
Węzeł swój roztargnij, synu ziemi!
Bo nie dojrzysz i cieniu mego zgoła...”

2.
Silna na to zakrzyknie Popularność:
„Chodź! z namiętnościami czasowemi
Złącz się, opieszały synu ziemi.
Ja? nazywam się czynność, Prawda?... - marność!”

3.
Bądźcież zdrowe, obiedwie — do widzenia!
Mnie wołają sny na mech cmentarny;
Ani widzieć chcę tej Prawdy marnéj,
Ni tej Popularności, bez sumienia.


VIII. LIRYKA I DRUK

1.
Ty powiadasz: „Śpiewam miłosny rym...”
Myślisz? że mnie oszukasz:
Nie czuję strun, drżących pod palcem twym -
Jesteś poezji drukarz!

2.
Liry - nie zwij rzeczą w pieśni wtórą,
Do przygrawek!... nie - ona
Dlań jako żywemu orłu pióro:
Aż z krwią, nierozłączona!

3.
Treść - wypowiesz bez liry udziału,
Lecz dać duchowi ducha,
Myśli myśl - to tylko ciało ciału.
Cóż z tego? - martwość głucha!...

4.
Handlarz także odda grosz zwierzony,
Lecz nie odda wesela -
Nie uściśnie ręki zawściągnionéj;
Maszże w nim przyjaciela?

5.
O! żar słowa, i treści rozsądek,
I niech sumienia berło
W muzykalny łączą się porządek
Słowem każdym, jak perłą!

6.
Poznam wtedy, przez drżące powietrze
Pod gestem ręki próżnéj,
Że od widzialnych strun - struny letsze
Są - i lir rodzaj różny...


IX. CIEMNOŚĆ

1.
Ty, skarżysz się na ciemność mojej mowy:
- Czyż też świecę zapalałeś sam?
Czy sługa ci zawsze niósł pokojowy
Światłość?...patrz - że ja cię lepiej znam.

2.
Knot gdy obejmiesz iskrą, wkoło płonie,
Grzeje wosk, a ten kulą wstawa,
I w biegunie jej nagle płomień tonie;
Światłość jego jest mdła - bladawa -

3.
Już - już mniemasz, że zgaśnie, skoro z dołu
Ciecz rozgrzana światło pochłonie --
Wiary trzeba - nie dość iskry i popiołu...
Wiarę dałeś?... patrz - patrz, jak płonie!...

4.
Podobnie są i słowa me, o! człeku,
A Ty im skąpisz chwili marnéj,
Nim, rozgrzawszy pierwej zimnotę wieku,
Płomień w niebo rzucą, ofiarny...


X. CZYNOWNIKI

1.
Czynowników! - o! - czynowników
Naspotykałem w życiu dużo;
Nie pomnę liczby ich guzików,
Ani ku czemu wszystkie służą?

2.
To wiem tylko: że świat się zmienia,
Wojen bronie i natarć szyki,
Chorągwie ludów i natchnienia —
A oni zawsze czynowniki!

3.
Zrywa się morze, jak słup solny,
I huragan nim miota dziki,
I sądnych trąb zabrzmiał hymn wolny:
A oni?... jeszcze czynowniki!

4.
Zielenią strojne dawniej góry
Zmienia nawałność w step Afryki,
Warownie nikną... i mundury!...
- Oni?... z dymisją-czynowniki.


XI. PIELGRZYM

1.
Nad stanami jest i stanów-stan,
Jako wieża nad płaskie domy
Stercząca w chmury...

2.
Wy myślicie, że i ja nie Pan,
Dlatego że dom mój ruchomy
Z wielbłądziej skóry...

3.
Przecież ja - aż w nieba łonie trwam,
Gdy ono duszę mą porywa,
Jak piramidę!

4.
Przecież i ja - ziemi tyle mam,
Ile jej stopa ma pokrywa,
Dopokąd idę!...


XII. SZCZĘŚCIE

Szczęsny! kto będąc mężem znakomitym,
Otrzyma order o późnej siwiźnie;
Lecz szczęsny dwakroć, kto ma córki przy tym,
Bo na cóż? zdadzą się wstążki - mężczyźnie!...
Dlatego: byłby nad wszystkie zaszczytem
Order podwiązki, lub złotej-ostrogi,
Gdyby!... dawano oba - w liczbie mnogiéj.


XIII. LARWA

1.
Na śliskim bruku w Londynie,
W mgle, podksiężycowej, białej,
Niejedna postać cię minie,
Lecz ty ją wspomnisz, struchlały.

2.
Czoło ma w cierniu? czy w brudzie?-
Rozeznać tego nie można;
Poszepty z Niebem o cudzie
W wargach... czy? piana bezbożna!...

3.
Rzekłbyś, że to Biblii księga,
Zataczająca się w błocie,
Po którą nikt już nie sięga,
Iż nie czas myśleć o cnocie!...

4.
Rozpacz i pieniądz — dwa słowa —
Łyskają bielmem jej źrenic.
Skąd idzie?... sobie to chowa,
Gdzie idzie?... zapewne, gdzie nic!

5.
Takiej-to podobna jędzy
Ludzkość, co płacze dzis i drwi;
- Jak historia?... wie tylko: „krwi!...”
Jak społeczność?... tylko: „pieniędzy!...”


XIV. LITOŚĆ

Gdy płyną łzy, chustką je ocierają;
Gdy krew płynie, z gąbkami pośpieszają;
Ale gdy duch wycieka pod uciskiem,
Nie nadbiegną pierwej z ręką szczerą,
Aż Bóg to otrze sam, piorunów błyskiem:
— Wtenczas dopiero!...


XV. SFINKS [II]

Zastąpił mi raz Sfinks u ciemnej skały,
Gdzie, jak zbójca, celnik lub człowiek biedny,
„Prawd!” - wołając, wciąż prawd zgłodniały,
Nie dawa gościom tchu.

-„Człowiek?... Jest to kapłan bezwiedny
I niedojrzały...”-
Odpowiedziałem mu.

Alić — o! dziwy...
Sfinks się cofnął grzbietem do skały:
-Przemknąłem żywy!


XVI. NARCYZ

1.
Narcyz, w siebie wpatrzon przyjemnie:
„Zważ! - wyzywał - wszelki człowiecze:
Cóż? nad Grecję (bo cóż - nade mnie).”
Echo jemu przeto odrzecze:

2.
„Te Nymfea i to jezioro,
I safirowych głębie stoków,
Nie same się z twej Grecji biorą,
Lecz - ze światła, chmur i obłoków...

3.
Postać twoja, zważ, ile? drżąca,
Lubo pozierasz w wody czyste:
-Zwierciadlanność idzie aż z słońca!
Dno jedynie — stale-ojczyste.”


XVII. WIEŚ

I
O! wsi, biała atłasem kwiatów jabłoni
Jako oblubienica.
U zwierciadeł księżyca,
Wy-marzająca, coś, na ustroni
O jutrze tajemniczym,
O nieodgadnionym-niczym!...

II
Twoja przeszłość?... to wczora;
A przyszłość?... Ty nie łamiesz głową,
Zawsze u ciebie pora:
W-czasów królowo!...

III
Zawsze Ty u siebie, jak umysł zdrów:
Czy w oliwnym kraju posuchy,
Czy w brzóz zieleni - złocie mchów -
Jak gajowe rozkoszna duchy.
- Tobie! zda się, iż wieków wydąża praca,
Jak trzoda jałówce błędnej,
Gdy ku tobie i sam pasterz nawraca
Tłum nie-ogłędny...

IV
Alić oto strach - milczkiem nadbiega blisko...
W górach, kędyś, prysnęły lody,
Stu chat zalane już ognisko:
Jeziorami - ogrody!
Brudne fale przez mur cmentarza
Przerzucają trumny ciężkiemi,
Pławią dęby wyrwane z ziemi...
Cisza - dwakroć przeraża.

V
Lecz o górnych tam!... któ? myślił lodach,
Modre przecierając szyby;
O czerwonych prędzej jagodach
Lub gdzie? węźlą się grzyby -

Ach!... czy nie ma już miejsca na świecie
Dla Niewinności?
I kiedyż?... zapomną o Powiecie
Plagi ludzkości!


XVIII. NATURALIA

1.
Jeśli ogrodowych roślin życie
Ma sobie właściwą republikę,
To sympatie tam są za krytykę,
Nostalgia - za pieśń i lirykę,
A kuchcika nóż lub gradobicie
Całą reformują politykę!

2.
Wszystko się więc dzieje naturalnie
I chemicznie wszystko się odbywa -
I rzeczpospolita jest szczęśliwa,
Ni ościennych w pomoc sił przyzywa.
-Radość tam niewielka... lecz i żal nie:
Co dziś dojrzy?... jutro kuchcik zrywa!


XIX. STOLICA

1.
O! ulico, ulico...
Miast, nad którymi krzyż;
Szyby twoje skrzą się i świécą
Jak źrenice kota, łowiąc mysz.

2.
Przechodniów tłum, ożałobionych czarno
(W barwie stoików),
Ale wydąża każdy, że aż parno
Wśród omijań i krzyków.

3.
Ruchy dwa, i gesty dwa tylko:
Fabrykantów, ścigających coś z rozpaczą,
I pokwitowanych z prac, przed chwilką,
Co - tryumfem się raczą...

4.
Konwulsje dwie i dwa obrazy:
Zakupionego z góry nieba,
Lub - fabrycznej ekstazy
O - kęs chleba.

5.
Idzie Arab, z kapłańskiem ruszeniem głowy,
Wśród chmurnego promieniejąc tłoku;
Biały, jak statua z kości słoniowéj:
Pojrzę nań... wytchnę oku!

6.
Idzie pogrzeb, w ulice spływa boczne
Nie-pogwałconym krokiem;
W ślad mu pójdę, gestem wypocznę,
Wypocznę - okiem!...

7.
Lub - nie patrząc na niedobliźnionych bliźnich lica,
Utonę myślą wzwyż:
Na lazurze balon się rozświéca;
W obłokach?... krzyż!


XX. SPECJALNOŚCI

1.
Czemu? ten świat - nie jako Eden,
Czemu - - nie Ideałem?
-Słuchaj, dwóch ludzi znalem:
Ah! z tych dwóch... cóż byłby za jeden!

2.
Bo pierwszy z nich, choć zabił dziecię
Niegodnem wychowaniem,
Pił, klął, żył w kości graniem-
„Najlepsze serce miał na świecie!”

3.
Bo drugi znów dobrego słowa
Nie był wart — lecz, mówiono,
Jak o pierwszym: „To, pono,
Najlepsza w świecie głowa!”

4.
Więc - stąd to świat nie jest, jak Eden!
Ale będzie... gdy głowy
Wnijdą na swe tułowy.
-Choć niezawsze z dwóch byłby choć jeden!...


[XXIII]. TYMCZASEM

1.
Pokolenia przechodzą,
Mając gdzie stawić nogę;
Jeśli łany ogrodzą,
Zostawują choć drogę!

2.
Przechodzą i Epoki,
A czas liczy się na nie,
Lecz moje dni - to odwłoki,
Lata moje - czekanie...

3.
Cóż się już nie wracało,
Odkąd na ten świat patrzę?-
Rzeczywistością całą
Jestże entr'acte w teatrze?

4.
Życie - czy zgonu chwilką?
Młodość - czy dniem siwizny?
A Ojczyzna - czy tylko
Jest tragedią-ojczyzny?


XXIV. SIEROCTWO

1.
Mówią, że Postęp nas bogaci co wiek;
Bardzo mi to jest miło i przyjemnie:
Niestety! co dnia mniej cieszę się ze mnie,
Śmiertelny człowiek!

2.
Cywilizacji dwie - widzę ustawnie:
Jedna - chce wszystko odkrywać na serio,
Druga - chce wszystko pokrywać zabawnie
Świetną liberią!

3.
Odkrywająca?... - wciąż idzie do słońca:
„Czekajcie! - mówiąc pokoleniom - bowiem,
Gdy szereg odkryć mych spełnię do końca,
Coś - i wam powiem!...”

4.
Zakrywająca?... cieszy znów inaczej:
Pokaż jej łez zdrój?... - ona odpowiada:
„Nie trzeba zważać na to... co to znaczy!...
Może - deszcz pada.”

5.
Dwie, takie błogie, mając opiekunki,
Ludzkość w sieroctwie znikłaby głębokiem,
Gdyby glob nie był ramieniem piastunki,
Słońce?... jej okiem!...


XXV. WAKACJE

Spotykam Wodza - pytam: „Jakie nowiny?
I co? się dzieje...”
On mi na to: „Epoka - zamknęła czyny
W czasów koleje;
Nie robi się nic....” To usłyszawszy, zboczę,
Szemrząc (nieśmiele),
Że coś, widać, są Wodze na dni robocze
I - na niedziele!


XXVI. CZEMU NIE W CHÓRZE?

1.
Śpiewają wciąż wybrani,
U żłobu, gdzie jest Bóg;
Lecz milczą zadyszani,
Wbiegając w próg...

2.
A cóż dopiero? owi,
Co ledwo wbiegli w wieś,
Gdzie jeszcze ucho łowi-
Niewiniąt rzeź!...

3.
Śpiewajcież, o! wybrani,
U żłobu, gdzie jest Bóg;
Mnie jeszcze ucho rani
Pogoni róg...

4.
Śpiewajcież, w chór zebrani --
Ja? -zmieszać mógłbym śpiew
Tryumfującej litanii:
Jam widział krew!...


XXVII. MISTYCYZM

1.
Mistyk? jest błędnym — pewno!
Więc i mistycyzm nie istnieje?
Tylko jest próżnią rzewną,
Snem — nim roz-dnieje!...

2.
Góral? na Alpów szczycie
Jeżeli się zabłąka w chmurę-
Czy wątpi o jej bycie

Błądząc — po wtóre?


Creative Commons License
This work is licensed under a Creative Commons Attribution-ShareAlike 4.0 International License.